Nie chcemy wstydzić się za rządzących Polską

„Już po raz piąty Parlament Europejski reaguje na nadużycia władzy w Polsce – bo o tym jest ta debata. To, co czuję dzisiaj wyrażę słowami mojego rodaka, który dokonał desperackiego aktu samospalenia niedawno w centrum Warszawy. Jego słowa: „Wstydzę się, że znajomym z Zachodu muszę tłumaczyć, że Polska to nie to samo, co polski rząd”.

Polski rząd jest źródłem tej debaty i wszystkich poprzednich. Cenę płaci cała Polska. Źródłem debaty jest nadużycie mandatu, który był zdobyty w demokratycznych wyborach. Ale pewnie mandat ten byłby słabszy gdyby ludzie wiedzieli, że głosują nie tylko na szerokie rozdawnictwo pieniądza – bo to pomaga ubogim, ale szybko zadłuża kraj. Ludzie nie wiedzieli, że głosują również na deptanie ładu konstytucyjnego, niezawisłego sądownictwa, a nawet wycinanie ostatniej istniejącej puszczy na terenie Europy. A także ściganie uczestników pokojowych manifestacji, przy tolerancji dla tolerowanie przejawów ksenofobii, rasizmu i neofaszyzmu na naszych ulicach. To wszystko jest bardzo dobrze widoczne dla demokratycznego świata, tego się nie da ukryć. Nie opuści się jakiejś nowej żelaznej zasłony. Polska demokracja ma się dobrze tylko w zmyślonym świecie kreowanym przez media, także zawłaszczone – stały się tubą rządowej propagandy. Ale ten zmyślony świat kończy się tam, gdzie kończy się codzienne pranie mózgów.

W rzeczywistości nie zdarzyło się wcześniej, by jakiś rząd tak szybko rujnował pozycję międzynarodową własnego kraju, tak szybko i tak boleśnie kompromitował nas na arenie międzynarodowej. A chodzi o Polskę, z której moglibyśmy być bardzo dumni, jako dzieła zbiorowego Polaków. Polska sięgająca po najwyższe stanowiska w Unii Europejskiej, największe fundusze, wpływy, przekuwająca swoje idee na programy Unii Europejskiej – Partnerstwo Wschodnie, Unia Energetyczna.

Rodzi się pytanie o przyszłość Polek i Polaków, bo nie chodzi tylko o szacunek, wizerunek, pieniądze i wpływy. Chodzi o bezpieczeństwo. Dzisiejsze osamotnienie Polski, samo wykluczenie Polski, jest całkowicie sprzeczne z polską racją stanu, z lekcją, jakiej udzieliła nam historia. Jakby ktoś prosił się by wróciło przekleństwo polskiego losu, przekleństwo polskiej geopolityki!

Wolna i demokratyczna Polska ma przyjaciół w wolnej i demokratycznej wspólnocie europejskiej, a nie w Turcji czy na Białorusi. Wolny świat, demokratyczny świat upomina się o Polskę jako członka własnej rodziny. Upomina się w imię zasad, w których kryje się mądrość zgromadzona w drodze prób i błędów. Mądrość jak zorganizować wolne społeczeństwo by chronić swobody obywatelskie przed dyktaturą. Jak zorganizować dobrą gospodarkę w, której myśli się o następnych pokoleniach. To są zasady wpisane w naszą konstytucję i unijne traktaty. Kto je łamie ten na początku zabiera ludziom wolność, ale na końcu może zabrać ludziom przyszłość.

Obecny obóz rządzący ma pewną niewygodę, gdy przypominamy jak się zachowywał, gdy był opozycją. Jak chętnie, tu właśnie w Parlamencie Europejskim, inicjował rozmaite wysłuchania, przesłuchania – niemające zresztą żadnego znaczenia, bo to była żadna wiarygodność, polegało to na nieprawdzie. Ale wtedy obecna posłanka PiS-u, rządzącej partii, Joanna Lichocka radośnie tweet-owała – to był grudzień 2014 roku: „To dobrze, że opozycja zorganizowała wysłuchanie publiczne w Parlamencie Europejskim na temat zagrożenia demokracji” – czyli oni inicjowali. „Jesteśmy w Unii. To jest także nasz Parlament”.

Tak, to jest nasza Unia Europejska, to jest nasz Parlament. Ale my nie cieszymy się na te debaty, bo nie chcemy wstydzić się za rządzących Polską. Chcemy żeby wróciła duma z naszego kraju”.

Wystąpienie posła Janusza Lewandowskiego podczas debaty dot. ‚sytuacji w zakresie praworządności i demokracji w Polsce’, 15 listopada, Strasburg

Wideo wystąpienia:

http://www.europarl.europa.eu/plenary/PL/vod.html?mode=unit&vodLanguage=PL&startTime=20171115-09:14:23-450